Audyt Projektu IT – Kiedy projekt płonie i jak go uratować?

Celem tego artykułu jest pokazanie, jak przestać ignorować dym i jak przeprowadzić rzetelną autodiagnozę swojego projektu. Wyjaśnię, dlaczego niezależny audyt technologiczny to nie „nalot” na zespół, ale pierwszy krok do odzyskania kontroli, przewidywalności i realnej wartości biznesowej.
Bo w IT, tak jak w medycynie, wczesne wykrycie patologii pozwala na skuteczne leczenie, podczas gdy zwlekanie prowadzi do kosztownej i bolesnej amputacji całych modułów, budżetów, a czasem i zaufania do technologii jako takiej.
Fenomen “Projektu Arbuz”

Czy zdarzyło Ci się kiedyś siedzieć na spotkaniu statusowym, przeglądać pięknie przygotowane slajdy w PowerPoincie, widzieć same zielone kafelki w systemie Jira, a mimo to czuć w brzuchu narastający niepokój? To ten specyficzny rodzaj intuicji, który podpowiada, że choć na powierzchni wszystko wygląda idealnie, pod spodem dzieje się coś bardzo złego. W świecie IT nazywamy to zjawiskiem „Projektu Arbuz” – na zewnątrz soczyście zielony, w środku alarmująco czerwony.
Projekt Arbuz to jeden z najniebezpieczniejszych scenariuszy w biznesie technologicznym:
- Sponsorzy i interesariusze są karmieni pozytywnymi raportami, zespół deweloperski zapewnia, że „wszystko jest pod kontrolą”, a terminy… no cóż, terminy są „dynamiczne”.
- Prawdziwy problem pojawia się w momencie „sprawdzam”.
- Tak było w przypadku jednego z naszych klientów – banku z Wielkiej Brytanii. Firma konsultingowa z tzw. Wielkiej Czwórki przez blisko dwa lata raportowała postępy, pobierając za to potężne honoraria. Kiedy jednak przyszedł czas na pokazanie działającego produktu, okazało się, że aplikacja fizycznie nie istnieje. Kod, który przeanalizowaliśmy w ramach ratowania projektu, zawierał setki pustych metod z komentarzami w stylu: „tutaj trzeba będzie zaimplementować logikę”. To była czysta fasada, malowanie trawy na zielono za miliony funtów.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ większość „pożarów” w projektach IT nie zaczyna się od nagłego wybuchu. To powolny proces tlenia się, który często jest ignorowany – czasem z niewiedzy, czasem z nadziei, że „jakoś to będzie”, a czasem z powodu kultury organizacyjnej, w której nikt nie chce być posłańcem przynoszącym złe wieści.
Cztery Poziomy Pożaru: Jak Rozpoznać, że Jest Źle?

Diagnoza palącego się projektu wymaga spojrzenia na organizację z wielu perspektyw. Na bazie 15 lat doświadczenia w Pragmatic Coders w ratowaniu produktów, które „nie mogły się nie udać”, wypracowaliśmy model czterech poziomów sygnałów ostrzegawczych. Każdy z nich, jeśli występuje samodzielnie, jest powodem do niepokoju. Jeśli widzisz dwa lub więcej – Twój projekt prawdopodobnie już płonie.
1. Produkt i Biznes: Fabryka Feature’ów bez Kompasu
Najczęstszym sygnałem ostrzegawczym na poziomie biznesowym jest brak spójnej wizji. Jeśli zapytasz pięć osób z zespołu: „Po co budujemy ten produkt?”, a otrzymasz pięć różnych (lub co gorsza – wymijających) odpowiedzi, masz problem.
Wiele firm wpada w pułapkę bycia „fabryką feature’ów”. Roadmapa staje się losową listą życzeń poszczególnych interesariuszy, a nie przemyślaną strategią realizacji wartości. W takim środowisku priorytety zmieniają się co tydzień, a zespół przerzuca się z zadania na zadanie, nie kończąc żadnego z nich. Efekt? Regularne release’y, które nie przynoszą żadnej zmiany w kluczowych wskaźnikach biznesowych.
Warto tu rozróżnić dwie kluczowe metryki: Output (ilość dowiezionej pracy, np. liczba zadań w Jirze) oraz Outcome (realna zmiana biznesowa, np. wzrost konwersji). Jeśli Twoje raporty skupiają się tylko na tym pierwszym, a nikt nie mierzy realnego wpływu dowożonych funkcji na biznes, prawdopodobnie palisz budżet na rzeczy, których nikt nie potrzebuje.
2. Proces (Delivery): Wielki Multitasking i Brak Zakończeń
Po czym poznać, że proces dostarczania jest nieefektywny? Spójrz na wykres Cumulative Flow Diagram. Jeśli liczba zadań oznaczonych jako „In Progress” stale rośnie i rzadko przechodzi do „Done”, Twój zespół utknął w pętli multitaskingu.
Jednym z najczęstszych „cichych zabójców” jest brak jasnej definicji ukończenia pracy (Definition of Done – DoD) oraz braki w przygotowaniu zadań (Definition of Ready – DoR). Kiedy zadania nie są dobrze zdefiniowane przed startem, deweloperzy muszą „zgadywać”, co prowadzi do błędów, reworku i frustracji. Z kolei brak rzetelnego DoD sprawia, że zadania uznane za skończone wracają z błędami w regresji, psując to, co wcześniej rzekomo działało.
Innym sygnałem jest rosnący Lead Time – czas od pomysłu do wdrożenia. Jeśli z każdym miesiącem dowiezienie najprostszej zmiany zajmuje więcej czasu i kosztuje więcej emocji, to sygnał, że proces nie działa, a wąskie gardła (np. jedna osoba posiadająca 90% wiedzy o systemie) paraliżują rozwój.
3. Technologia: Sejsmiczne skutki długu technicznego
Technologia jest miejscem, gdzie kłamstwo najtrudniej ukryć, bo „kod prawdę Ci powie”. Autodiagnoza techniczna opiera się na kilku twardych pytaniach:
- Czy każde zadanie spełnia Definition of Ready? Jeśli deweloperzy zaczynają pisać kod bez pełnego zrozumienia wymagań, budują zamki z piasku.
- Czy istnieją testy automatyczne? System bez takich testów to z definicji system „legacy” – każda zmiana jest obarczona gigantycznym ryzykiem.
- Czy wdrożenia na produkcję to „wielkie wydarzenia”? Jeśli Twój zespół planuje release na 3 nad ranem w niedzielę, bo „wtedy jest najbezpieczniej”, to znaczy, że nie ufacie własnemu oprogramowaniu.
- Czy naprawienie błędu zawiera Root Cause Analysis (RCA)? Samo „naprawiliśmy” to za mało. Jeśli błąd wraca, to znaczy, że proces generuje błędy, a Wy tylko łatacie symptomy.
Dług techniczny działa jak kredyt w banku – możesz go zaciągnąć, żeby przyspieszyć, ale odsetki w końcu Cię zjedzą. Jeśli każda mała zmiana powoduje lawinę błędów w innych częściach systemu, Twoje odsetki stały się wyższe niż Twój kapitał.
4. Ludzie: Rotacja, Cynizm i Kult Bohaterstwa
Ludzie to najbardziej czuły barometr stanu projektu. Wysoka rotacja, zwłaszcza odchodzenie kluczowych osób (tzw. „Rockstarów”), to ewidentny sygnał pożaru. Frustracja wynikająca z pracy w chaosie szybko zmienia się w apatię i cynizm.
Niebezpiecznym zjawiskiem jest też tzw. „kult bohatera”. To sytuacja, w której w zespole jest tylko jedna osoba (często CTO lub główny architekt), która jest w stanie naprawić krytyczny błąd w nocy. Z jednej strony firma ją nagradza, ale z drugiej – staje się ona gigantycznym ryzykiem biznesowym. Co się stanie, gdy zachoruje lub, co gorsza, dostanie lepszą ofertę od konkurencji? Wtedy Twój projekt zalicza „Bus Factor = 1” i staje w miejscu.
Anatomia Audytu Technologicznego: Więcej Niż Przegląd Kodu
Większość osób, słysząc słowo „audyt IT”, wyobraża sobie programistę-smoka, który wchodzi do jamy, przegląda pliki źródłowe i z niesmakiem stwierdza, że wszystko jest do wyrzucenia. Takie podejście jest nie tylko błędne, ale i bezużyteczne biznesowo. Rzetelny audyt technologiczny, jaki przeprowadzamy w Pragmatic Coders, to proces wielowymiarowy, który ma przynieść odpowiedzi na pytania o ryzyka biznesowe, a nie tylko estetykę kodu.
Rozmowy, Które Mówią Więcej Niż Kod
Audyt zaczynamy nie od IDE, ale od rozmów. Kod jest tylko implementacją pomysłów (lub ich braku). Aby zrozumieć, dlaczego projekt płonie, musimy porozmawiać z trzema grupami:
- Z Klientem i Biznesem: Pytamy, jaki jest cel produktu i jakie są największe obawy. Często okazuje się, że biznes chce szybkości, a deweloperzy budują „pomnik architektury”, który tę szybkość skutecznie zabija.
- Z Zespołem Deweloperskim: Deweloperzy zazwyczaj doskonale wiedzą, gdzie są problemy. Jeśli stworzymy im bezpieczne środowisko do szczerej rozmowy, wskażą nam „najciemniejsze zakamarki” systemu w 15 minut. To tutaj stosujemy wspomniane wcześniej RCA – szukamy źródeł błędów, a nie winnych.
- Z Użytkownikami: To ostateczna instancja. Jeśli system jest „technicznie doskonały”, ale użytkownik wewnętrzny mówi, że „strach w to klikać, bo wszystko się mieli pół minuty”, to audyt techniczny musi znaleźć przyczynę tych opóźnień (np. brak obserwowalności lub przeładowaną bazę danych).
Wynik Audytu: Plan Przejęcia i Spłaty Długu
Audyt nie może kończyć się samym raportem z listą błędów. Jego efektem musi być konkretny Takeover Plan. To dokument, który mówi: „Wiemy, co jest zepsute, wiemy, dlaczego tak się stało, i mamy plan, jak to naprawić, nie przerywając dostarczania nowej wartości biznesowej”. Dowiedz się więcej o tym, co robimy po przejęciu projektu IT.
Dla nas audyt jest narzędziem planistycznym. Pozwala nam określić kompetencje zespołu potrzebnego do ratunku (czy potrzebujemy architekta, czy speców od UX, czy może kogoś, kto „posprząta” infrastrukturę w chmurze) oraz ustalić realny timeline spłaty krytycznego długu.
Plan Ratunkowy (Rescue Plan): Pierwsze Kroki Po Pożarze

Kiedy diagnoza jest już postawiona, czas na operację. Ratowanie projektu IT to nie jest sprint – to proces stabilizacji pacjenta. Oto cztery filary, od których zaczynamy każdy projekt ratunkowy:
1. Odzyskanie Kontroli Technicznej (Access & IP)
To może brzmieć nieprawdopodobnie, ale w projektach „na skraju przepaści” bardzo często klient nie posiada pełnego dostępu do swojej własności intelektualnej. Hasła do serwerów są „gdzieś u dewelopera”, dokumentacja w Notion jest nieaktualna, a dostęp do repozytorium kodu jest ograniczony.
Pierwszym krokiem ratunkowym jest odzyskanie pełnej kontroli:
- Zgromadzenie wszystkich kluczy do chmur (AWS, Azure), repozytoriów (GitHub, GitLab) i bramek płatności.
- Potwierdzenie, że klient jest prawnym i technicznym właścicielem kodu i danych.
- Zlokalizowanie dokumentacji (nawet jeśli jest szczątkowa).
To eliminuje zjawisko tzw. vendor lock-in, gdzie dotychczasowy dostawca trzyma klienta jako „zakładnika” technologii.
2. Implementacja CI/CD – Automatyzacja Jako Bezpiecznik
Brak automatyzacji to najkrótsza droga do katastrofy. Continuous Integration i Continuous Deployment (CI/CD) to procesy, w których każda zmiana w kodzie jest automatycznie testowana i (jeśli testy przejdą) przygotowywana do wdrożenia.
Dlaczego to jest kluczowe dla ratowania projektu? Ponieważ eliminuje błąd ludzki. Jeśli wdrożenie na produkcję wykonuje „automat”, a nie zmęczony programista o 3 rano, przewidywalność systemu drastycznie rośnie. Dla biznesu CI/CD oznacza, że każda poprawka błędu może trafić do użytkowników tego samego dnia, a nie raz na miesiąc.
3. Zapewnienie Obserwowalności (Observability)
Wiele projektów płonie, bo nikt nie wie, co dzieje się wewnątrz aplikacji. Obserwowalność to zbieranie logów, metryk i tras (traces), które pozwalają zobaczyć system w czasie rzeczywistym.
Kiedy wprowadzamy monitoring, nagle okazuje się, że 80% błędów generuje jeden źle napisany moduł, który można naprawić w jeden dzień. To daje błyskawiczne mini-zwycięstwa, które odbudowują morale zespołu i zaufanie klienta.
4. Testy Charakteryzacyjne: Bezpieczna Praca z Legacy
Przejmując „rozgrzebany” projekt, musimy mieć pewność, że naprawiając jedną rzecz, nie psujemy dziesięciu innych. Stosujemy tu metodę testów charakteryzacyjnych (characterization testing). Polega ona na napisaniu testów, które rejestrują obecne (nawet błędne!) zachowanie systemu.
Dzięki temu tworzymy „bezpieczną piaskownicę”. Możemy refaktoryzować stary kod, wiedząc, że jeśli cokolwiek zmienimy w logice, testy od razu nas o tym powiadomią. To jedyny sposób na bezpieczną modernizację systemów, których nikt już nie rozumie do końca.
Dlaczego Czekamy Tak Długo? Bariery Psychologiczne i Kulturowe

Skoro sygnały pożaru są często tak wyraźne, dlaczego wiele firm czeka do ostatniej chwili, zanim poprosi o pomoc? Odpowiedź rzadko jest techniczna. Najczęściej tkwi w psychologii i kulturze organizacyjnej.
Normalizacja Patologii
„U nas tak zawsze było” – to jedno z najniebezpieczniejszych zdań w biznesie. Kiedy błędy na produkcji stają się codziennością, a opóźnienia normą, zespół przestaje widzieć w tym problem. Następuje normalizacja patologii. Ludzie przestają wierzyć, że może być inaczej, a „gaszenie pożarów” staje się ich głównym źródłem tożsamości zawodowej.
Innym aspektem normalizacji patologii jest brak kontroli i niska transparentność. Często wynika to z faktu, że menedżerowie uczyli się zarządzania w środowiskach korporacyjnych, gdzie budżety są na tyle duże, że nieefektywność jest tolerowana przez lata. W mniejszych, dynamicznych organizacjach, taka tolerancja to wyrok śmierci dla produktu.
Strach Przed Złymi Wiadomościami
W wielu organizacjach panuje kultura kary za błędy. Jeśli PM lub Tech Lead boi się, że przyznanie się do opóźnienia skończy się „dywanikiem” u zarządu, będzie robił wszystko, by ukryć problem. To właśnie wtedy powstają „Projekty Arbuzy”. Transparentność umiera pod naporem lęku o własną karierę.
Rzetelny audyt i zdrowe podejście do budowania software’u wymagają odwagi do powiedzenia: „Mamy problem, nie wiemy jeszcze jak go rozwiązać, ale musimy się zatrzymać, żeby nie biec w przepaść”.
Mierzenie Niewłaściwych Rzeczy
Biznes często skupia się na budżecie i czasie (tzw. iron triangle), ignorując jakość i wartość. To błąd. Budżet i czas są ważne, ale jeśli dowieziesz „coś” w terminie i limicie finansowym, ale to „coś” będzie zbugowane i bezużyteczne dla klienta, to realnie straciłeś 100% zainwestowanych środków.
Prawidło wdrożony proces (np. Scrum stosowany zgodnie z zasadami, a nie „połamanie” go pod strukturę firmy) wymusza transparentność. Cele Sprintu, metryki takie jak Throughput czy Velocity, pozwalają zauważyć spadki formy zespołu znacznie wcześniej, niż zrobi to zdenerwowany klient.
Webinar: „Projekt płonie – i co z tym zrobić?” | |
| Po więcej informacji o tym, co zrobić, jeśli twój projekt jest w nienajlepszym stanie, obejrzyj nasz webinar „Projekt płonie – i co z tym zrobić?”. | ![]() |
Samodzielną autodiagnozę możesz też przeprowadzić korzystając z naszego darmowego arkusza Project Health Checklist.
Podsumowanie: Od Chaosu do Przewidywalności

Pożar w projekcie IT to nie wyrok, o ile zareagujesz odpowiednio wcześnie. Ignorowanie dymu tylko podnosi koszty przyszłej akcji ratunkowej. Jak zatem zacząć?
- Zrób autodiagnozę: Skorzystaj z naszych czterych poziomów sygnałów ostrzegawczych (Produkt, Proces, Technologia, Ludzie). Bądź brutalnie szczery.
- Postaw na transparentność: Przestań mierzyć „liczbę tasków”, zacznij mierzyć realną wartość dowiezioną użytkownikom (Outcome).
- Nie bój się audytu: Niezależne spojrzenie z zewnątrz pozwoli Ci zobaczyć to, do czego Twój zespół zdążył się już przyzwyczaić. Audyt to nie wyrok, to fundament nowej strategii.
- Zatrzymaj pętlę śmierci: Jeśli lead time rośnie, a jakość spada – nie zatrudniaj więcej osób. Napraw proces, wprowadź CI/CD i spłać dług techniczny.
Ratowanie software’u to inwestycja w fundamenty Twojego biznesu. Celem nie jest „przepisanie wszystkiego od nowa” (co rzadko jest dobrą radą, chyba że kod składa się z pustych metod jak w brytyjskim banku), ale przywrócenie systemowi zdolności do ewolucji. Kiedy zespół przestaje się bać własnego kodu, a klient odzyskuje pewność co do terminów, projekt przestaje płonąć i zaczyna budować realną przewagę rynkową.
Jeśli czujesz, że Twój projekt zaczyna przypominać arbuza – nie czekaj, aż czerwień wyleje się na zewnątrz. Audyt technologiczny to pierwszy krok do spokojnego snu i przewidywalnego biznesu.





